VIEW POST

View more
Meksyk

Jak ryby w asfaltowej rzece

By on 15 lutego 2019

Z nowym rokiem podjęliśmy decyzje o zmianie dróg, którymi będziemy się szli. Bo po różnych już chodziliśmy. Były drogi górskie, jednopasmowe i powykręcane jak spaghetti. Były polne, zakurzone i pokryte tnącymi kamieniami. Były takie prowadzące przez rzeki i łany traw. Dlatego w autostradowym poboczu płaskim jak stół zakochaliśmy się…


VIEW POST

View more
Meksyk

Na drożdżach i bezdrożach

By on 19 stycznia 2019

Meksykanom zazdrościć można wiele: ich pogody ducha, niekończących się fiest czy gorącego klimatu. Ja na każdym kroku zazdroszczę ich dobrze zaprojektowanych i wyprofilowanych autostrad, tak równych, że można na nich prasować koszule 🙂 Dlatego niełatwo było zejść z ich szerokich poboczy i pójść w boczne, polne dróżki, czasami niezaznaczone…


VIEW POST

View more
Meksyk

Rekordy kocimi łbami wybrukowane

By on 21 grudnia 2018

Na długo zapamiętamy drogę przez stany Morelos i Mexico. Czasami wyłożona znienawidzonymi kocimi łbami.  Czasami w trakcie budowy. Czasami kilometrami prowadząca przez gigantyczne miasta. Albo zamieniająca się w gigantyczne targowiska. Usiana konikami polnymi albo znikająca pośród łanów kukurydzy. Najważniejsze, że zawsze prowadziła w cudowne miejsca i w objęcia jeszcze…


VIEW POST

View more
Meksyk

Oaxaca i Puebla. Stany ludzkiej dobroci

By on 24 listopada 2018

Za nami Oaxaca i Puebla, gdzie co rusz doświadczaliśmy niezwykłych spotkań. A to z przypadkowymi mieszkańcami tych stanów, którzy obdarzali nas niesamowitą gościnnością, a to z polskimi pielgrzymami rozgrzewającymi nas przywiezioną z domów śliwowicą. Choć na poboczu znajdowaliśmy wiele ciepła w ludzkich sercach i podczas zimnych nocy w cieniach…


VIEW POST

View more
Meksyk

Droga bąbli i motyli

By on 19 października 2018

1-21.09.2018 Zipolite 0 km /// 4601,45 km
Zipolite, mimo swoich zminiaturyzowanych rozmiarów, jest znane w całym Meksyku. Ta wieś przyciąga na swoje plaże miłośników obyczajowej wolności, którzy w końcu mogą zrzucić ubrania i chodzić tak, jak ich Pan Bóg stworzył. Ale zanim przyłączyłem się do tych wszystkich golasów, wpadłem w…


VIEW POST

View more
Meksyk

Droga Cukru i Potu

By on 23 września 2018

27.07.2018, Francisco Villa 36,3 km /// 3983,02 km
Trochę mnie tu nie było z przyczyny prozaicznej. Nie chciało mi się pisać 🙂 Ale że znowu droga umyka mi pod nogami, to nowe historie same nawijają się na klawisze. Więc zaczynamy! Historia utknęła, kiedy wybierałem się do kompleksu świątyń Tenam Puente….


VIEW POST

View more
Meksyk

Jak 3 noce zamieniły się w 106 dni. Magiczne San Cristobal de las Casas.

By on 18 sierpnia 2018

Od dawna ostrzegano mnie przed Meksykiem. Słyszałem przerażające historie związane ze stolicą, stanem Michoacan, miastami Monterrey i Tijuana. Ale nikt nie ostrzegał mnie przed San Cristobal de las Casas! A to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na mojej dotychczasowej drodze! Dlaczego? Bo jest tak pięknie, że nie chce się wyjeżdżać!

To…


VIEW POST

View more
Meksyk

Dwa lata w drodze!

By on 16 lipca 2018

4 kontynenty, 22 kraje, 35569km przejechanych stopem, 4024km na piechote, 8 najwyższych szczytów odwiedzonych krajów, 1 odłożony kamień, 34 kamienie zabrane, 9 wykonywanych zawodów, 1 olimpiada, 2 wizyty w szpitalach, 1 próba obcięcia mi głowy, 1 zdetonowana laska dynamitu.

To tylko garść liczb, ale za nimi stoją tysiące poznanych ludzi,…


VIEW POST

View more
Gwatemala Meksyk

Strasząc gwatemalskie dzieci

By on 27 maja 2018

20-21.04.2018 Malacatancito 77,9km///3773,82km
Staczam się. Na szczęście dosłownie, a nie w przenośni. Z Xela aż do samej granicy z Meksykiem droga prowadzi w dół. Kręta, górska, obrośnięta z obu stron malutkimi domkami powinna mnie sprowadzić ponad 2500m niżej. Ale najpierw odcinek ekstremalnie zniszczony przez ciężarówki, pitstop pod piekarnią gdzie dostaje…


VIEW POST

View more
Gwatemala

Tajumulco. Szczyt świata obsiany kwiatami

By on 6 maja 2018

14.04.2018 San Antonio 42km///3569,42km
Sobota. Barbarzyńsko wczesny poranek. To najlepszy moment, żeby wyjść z dużej metropolii otulonej jeszcze alkoholowymi oparami imprezowej nocy. Dowód, że noc była udana spotkałem po kilku minutach na ulicy. Mocno wczorajszy Gringo wracający z imprezy pyta mnie, czy wiem gdzie jest Hostel „Viajero”, albo inny o…