Brazylia

Miasto Boga bez Boga

By on 5 września 2016

W Mieście Boga spędziłem miesiąc. Pewnie i rok nie wystarczyłby żeby Rio de Janeiro poznać, ale udało mi się je zobaczyć z mniej turystycznej strony. Wejść tam gdzie dawno nie było żadnego gringo. Centrum znam jak własny plecak, zszedłem chyba każdą uliczkę i znalazłem miejsca, o których nie słyszeli w informacji turystycznej i nie znają ich rodowici Cariocańczycy. Byłem w zapuszczonych fawelach i w najdroższych dzielnicach, sklepach i restauracjach spływających złotem. Rozmawiałem z bezdomnymi i jadłem razem z nimi z ulicy. Na komisariacie przebiłem piątkę z policjantami wyłapującymi miejscowych dilerów. Usilnie poszukiwałem Boga w krętych uliczkach i w oczach Cariończyków, a stałem się świadkiem sytuacji  mrożących krew. Więc bardzo subiektywnie, napiszę o kwestii, która zaprząta każdego kto tutaj przyjeżdża – bezpieczeństwo.

  IMG_20160802_155611

IMG_20160805_162414

Permanentnie ostrzegano mnie żebym nie wyciągał telefonu, uważał na plecak, nie szedł tam, nie robił tego i tamtego. A może Brazylijczycy przesadzają i nie takie Rio straszne jak je malują? Pewnie po trosze i tak jest, ale sam byłem świadkiem sytuacji dziwnych i dziwniejszych, poza tym sporo rozmawiałem na ten temat z ludźmi, którzy nie bardzo mieli powody aby mnie okłamywać. Więc jak jest? Jest niebezpiecznie, to pewne. To ciągłe jak najbardziej realne niebezpieczeństwo jest paraliżujące. Po pierwszym tygodniu myślałem, że zwariuję! Ale ciężko jest cały Czas myśleć jak ochronić się przed kradzieżą, a trzeba przyznać że tutejsi złodzieje to mistrzowie w swoim fachu. Najpowszechniejsze metody rabunku?

1. Podbieganie (albo podjeżdżanie na motocyklach) i wyrywanie torebek i plecaków

2. podjeżdżanie na motocyklach do samochodów, czekających na światłach wybijanie szyb i zabieranie leżących na bocznym siedzeniu torebek i laptopów (dlateo powszechne jest tutaj przyciemnianie szyb w samochodach. Czasami do granic absurdu – widziałem parkę, która aby wyjechać z parkingu w ciągu dnia musiała opuścić szybę, bo nic nie widziała)IMG_20160820_061707

IMG_20160820_061732

3. sięganie z zewnątrz przez szybę do środka autobusu i wyrywanie telefonów.

Kilkudziesięcioosobowe grupy, które w środku dnia wchodzą na Copacabanę i przechodząc falangą systematycznie rabują wszystkich to norma. Porwania do faweli i zmuszanie przez kilka dni do systematycznego opróżniania konta? Klasyk. Napady z bronią w ręku zdarzają się na porządku dziennym, a bezczelność złodziei przekracza wszelkie granice. Nikt nie może czuć się bezpieczny bez względu na płeć, kolor skóry, narodowość czy stanowisko. Kiedy Sérgio Cabral pełnił jeszcze funkcję gubernatora stanu, bandyci próbowali ukraść motocykl z konwojującej go kolumny!

IMG_20160804_123038

IMG_20160805_113900

Tutaj nikt się nie bije, ludzie od razu do siebie strzelają albo ciachają się nożem. Członkowie gangu, który poznałem, powiedzieli mi, że więcej ludzi ginie tu z powodu kobiet niż narkotyków. Wystarczy spojrzeć przyjaznym okiem na jakąś dziewoje na ulicy i w ramach pamiątki można dostać kawałek ołowiu od jej chłopaka. Tylko w 2009 roku policyjne statystyki odnotowały w Rio aż 7100 zabójstw!

Można odnieść wrażenie, że permanentnie trwa tutaj Sylwester, bo co rusz słychać wybuchy fajerwerków. Problem polega na tym, że to serie z karabinów maszynowych. Długo zapamiętam to  nasłuchiwanie moich znajomych kiedy wchodziłem z nimi do tych najniebezpieczniejszych dzielnic i uspakajające „wszystko w porządku, właśnie kończą”. Nie chciałbym być tam kiedy zaczynali…  Fawele mają sprzęt porównywalny do tego posiadanego przez brazylijską armię – granatniki, karabiny snajperskie, materiały wybuchowe (mówią że jeśli wybuchnie wojna, to cały kraj spłonie, a fawele zostaną. Pomoże w tym także sama architektura – pojedyncze wejście z bramą, ciasne uliczki często zwężające się do tego stopnia, że nawet motocykl nie jest w stanie przejechać, połączenia pomiędzy domami itp). Jak silnie uzbrojone są fawele najlepiej pokazuje historia pacyfikacji faweli Rocinha. W akcji jednocześnie brało udział 3 tys. policjantów i żołnierzy, wyposażonych w helikoptery, a nawet czołgi i wozy pancerne. Do akcji oprócz batalionu BOPE (elitarna jednostka komandosów do walki z gangami) włączono policję federalną, miejską oraz oddziały piechoty morskiej!!! Co ciekawe, dzięki działaniom agencji wywiadowczej, nie wystrzelono wtedy ani jednego pocisku, ale podczas wcześniejszych akcji pacyfikacyjnych, w których brały udział takie same środki zginęły dziesiątki ludzi, często cywili.

IMG_20160805_170635

IMG_20160805_163621

IMG_20160811_153932

Próbowałem wejść do jednej z faweli, szukałem kontaktów, ale nie jest to najłatwiejsze ani najbezpieczniejsze, a samemu przenigdy bym się tam nie zapuścił. Za to odwiedziłem w sobotni wieczór Miasto Boga. Pamiętacie ten film z 2002 roku? Wydarzenia w nim opisane naprawdę miały miejsce. Poznałem ludzi, którzy wciąż je pamiętają, a i sama dzielnica niewiele się od tego czasu zmieniła. I niestety nie zmieniła się także kultura przemocy wciąż przekazywana kolejnym pokoleniom. Samo miasto ma swój przerażający klimat – wąskie nieoświetlone uliczki, sporo niebezpiecznych zaułków, szepty i przemykający w cieniu ludzie. Kiedy z moim przyjacielem mieszkającym w CDD (Cidade de Deus) przekroczyłem jego niewidzialną granicę odniosłem wrażenie, że kilka najbliższych ulic w mgnieniu oka dowiedziało się że w rejonie pojawił się gringo. Wyczuwałem, że wszyscy nas obserwowali i co poniektórzy bawiąc się ostentacyjnie nożami dawali do zrozumienia że chętnie roztoczyliby opiekę nad moim portfelem, a przy okazji zagrali moją twarzą w puzzle. Na każdym rogu i na dachach czujki narkotykowych gangów, zatrzęsienie motocyklistów pełniących funkcję gońców i kurierów przewożących podejrzane paczki i mogących w każdej sekundzie wbić nóż w plecy.

A teraz najlepsze – chodziliśmy tam ledwie godzinę, ale zdążyłem zobaczyć 5 grupek sprzedających na ulicy narkotyki i specjalnie nie kryjących się ze swoim asortymentem. Jedna z nich otworzyła swój „punkt” zaraz obok szkolnego festynu! Zrobiło się klimatycznie. Mijamy kolejne podejrzane uliczki, w których ktoś kogoś goni, coś dziwnie szeleści i nagle na skrzyżowaniu zatrzymuje się samochód „patrolujący” dzielnice. Podbiega chłopak, wskakuje do środka. Wtedy zauważa nas pasażer kierowcy ostentacyjnie bawiący się przez okno czymś na kształt MP5 (nie znam się na broni ale ten kawałek metalu na pewno wysyłał pociski z szybkością mogącą nas poszatkować). Mówi coś do kierowcy, samochód rusza w nasza stronę. Nogi z każdym krokiem zamieniały mi się w watę, czułem się jakbym płynął, a nie szedł. Ale całkowicie wmurowało mnie dopiero kiedy uniósł lufę karabinu i wycelował ją w nas, wtedy zacząłem czuć się jak w slow motion. Miałem taką pustkę w głowie, że można by w niej grać w squasha. I tak czego bym nie pomyślał albo czego bym nie zrobił nie miało znaczenia. Znaczenie miał palec tego chłopaka trzymany na spuście. Samochód jest z 5 metrów przed nami, widzę że chłopacy w samochodzie są jacyś spięci. Nagła myśl: „Spierd****!!!”, ale nogi jak stały tak stoją. Serce wali tak że mógłbym gwoździe wbijać, a oni przetoczyli się i z włączonymi awaryjnymi światłami pojechali dalej. Trwało to z 10 sekund ale czułem jakby to była wieczność. Kilkanaście metrów dalej na rogu ulicy spotykamy 3 kilkunastoletnich chłopaków palących marihuanę z przewieszonymi przez ramie karabinami. Badawczy wzrok, podniesiony do góry kciuk. Możemy iść dalej. Tamci z samochodu dali znać że jesteśmy w porządku? Czy może przeszliśmy jakiś test? Chociaż pewnie chcieli sobie z nas tylko zażartować.

Usłyszałem niezliczoną ilość całkiem bliskich serii posyłanych (mam nadzieje) w powietrze. Ludzie opowiadają, że wciąż ulubionym sposobem wymierzania kary przez narkotykowe gangi jest tzw. mikrofala, czyli podpalenie człowieka polanego benzyną. Na szczęście nie było mi dane zobaczyć ani poczuć tego procederu. Ale najlepsze jest to, że tam wszędzie trwa normalne życie – otwarte są sklepy, na ulicy bawią się dzieci, a kilka metrów dalej facet sprzedaje kolejną działkę albo czyści swój pistolet.

miasto bogaJedno ze skrzyżowań w CDD. Grupka po lewej sprzedaje zasilacze, przejściówki do prądu, słuchawki i działki koki. Dwóch chłopaków stojący na rogu po przeciwnej stronie to czujki albo kurierzy. Trzy ok.14-15 letnie dziewczyny po prawej spędzą noc z każdym kto ma w kieszeni kilka reali. /// Dopiero po jakimś czasie od wejścia do CDD odważyłem się włączyć kamerę. Trzymałem ją w zaciśniętej garści, prawie jej nie było widać, ale zawsze jakimś cudem jej malutki obiektyw przyciągał wzrok ludzi. Ich zmarszczone brwi sprawiały że wolałem dalej nie nagrywać dlatego jakichkolwiek ujęć mam mało, i w większości do niczego się nie nadają. Niestety.

Co z policją? O ile w czasie Olimpiady na ulicach było pełno mundurowych wszelkiego rodzaju (łącznie z wojskiem) to po jej zakończeniu normalnie żadnego stróża prawa na ulicy się nie uświadczy. Miałem wrażenie (pewnie słuszne) że ich obecność na ulicach była tylko na pokaz, gdyby coś się tutaj wydarzyło nikt by nie zareagował. Spora część policjantów jest skorumpowana i albo chronią narkotykowych bossów, albo co chyba gorsze, sami tworzą nieformalne milicje, które przejmują tereny „oczyszczone” z narkobiznesu i czerpią zyski z haraczy, wymuszeń i kontroli usług komunalnych. Ich wyłapanie jest tym trudniejsze, że mają silne powiązania z politykami. Zamknięty krąg. Oficjalnie w 2007 roku policjanci zabili 1330 przestępców. Ilu z nich zginęło bo nie chciało zapłacić za ochronę, a ilu był niewinnych, ale broń wsadzona przez policjantów w ich dłoń zamykała temat? Tego nie wie nikt. W 2008 roku stworzono specjalne oddziały UPP (Policyjnych Oddziałów Pacyfikacyjnych), których placówki lokalizowane są w spacyfikowanych fawelach. W samym CDD są trzy takie posterunki z zewnątrz wyglądające jak małe bazy wojskowe, a w środku wprost wytapetowane zdjęciami poległych kolegów. Ruszają do akcji kiedy w dzielnicy zaczyna dziać się źle. Ale kiedy jest naprawdę gorąco wycofują się za swoje opancerzone bramy i nad dzielnicą powietrze zaczynają mielić wojskowe helikoptery zrzucające gaz łzawiący. Jeśli zamierzacie tam mieszkać zaopatrzcie się w maskę gazową.

Mimo tego ludzie tutaj żyją, kochają się, pracują. Jak to robią na razie pozostaje dla mnie zagadką. Może gdybym spędził tutaj więcej Czasu poznałbym ich metody. „Bóg stworzył świat w ciągu 6 dni. Siódmy poświęcił na Rio de Janeiro.” Tak mówią o swoim mieście Cariocańczycy. Może to i prawda, lecz potem wyjechał na wakacje (prawdopodobnie tutaj) i nikt o ten przecudny ogród nie dba. A roślinność w Rio ma zęby, które na szczęście w ciągu kilku ostatnich lat władze stopniowo zaczęły tępić.  Chociaż jeszcze sporo pracy przed nimi.

IMG_20160805_122532

TAGS
RELATED POSTS

SOCIAL COMMENT

LEAVE A COMMENT